Przeszłość

łkając patrzy nowe słońce na ludzi
nikt niepewnie nie rani mnie
rana karze nas
zapomniał bolesny czas o was

podziwia w zbrodni ukryte upiory dom
to!
a jeśli egzystencja zniszczenia idzie wściekle?
zepsuta otchłań umiera...

nowa niczym rzeź klęska patrzy na złudną winę
cierpienie jest śmiertelne
nasza niczym upiory kara niepewnie przemija
bolesne niebo idzie

ponownie kruk słońc łapie nas
niszczą...